paw Artykuły

Zapraszamy do zakupu kwartalników (ukazały się 3 numery) CAO i kuzyni - Magazyn Psów Ras Pasterskich Stróżujących - gdzie obszernie omawiany jest temat różnic we wzorcach azjatów, w tym typach głów.

http://www.CAOikuzyni.pl

Zamieszczone poniżej artykuły o owczarkach środkowoazjatyckich publikowane za zgodą autorów.

Dostojny mędrzec - azjata.
CZOPAN IT, czyli turkmeński ałabaj.

DOSTOJNY MĘDRZEC - AZJATA

    Konia z rzędem temu, kto rozróżni na ringu wystawowym owczarków środkowoazjatyckich górskie, stepowe, pustynne, mastiffo, czy dogopodobne. Nastąpiło tak wielkie ich pomieszanie, że doszukiwanie się jakiegoś typu w czystej formie możemy uznać za pracę syzyfową.
    Obecny azjata przypomina psy tego rejonu, kształtowane według gustów hodowców z różnych krajów niekoniecznie azjatyckich, a wzorem nie mogą być konkretne dawne osobniki, ale zaledwie 10 lat temu ustalony standard. Chwała kynologom, którzy w ostatniej chwili starają się uchronić to, czego jeszcze całkiem nie zniszczono.
    Jesteśmy świadkami dynamicznej pracy nad tworzeniem rasy, praca hodowców polegała zawsze na ulepszaniu wyglądu i cech psychicznych zwierząt, a mało co uchowało się w prymitywnej formie: czy np. ktoś chciałby dzisiaj oglądać na ringu pierwotnych typów afgany.
    Jakże inaczej potoczyłyby się losy Azji Środkowej, gdyby nie podziały polityczne i terytorialne. Istniałyby być może jeszcze psy odrębnych ras, podobnego wyglądu, hodowane w pewnej czystości krwi, tak jak na przykład europejskie podhalany, cuvace czy kuvasze, choć te czasem pochodzą z różnego stoku tej samej góry, lub żyją na drugim brzegu strumienia.
    Obszar występowania psa koczowniczych narodów Azji Środkowej był ogromny, od brzegów Morza Kaspijskiego do północno-zachodnich rejonów Chin i Indii, od stepów Niziny Turańskiej do dorzecza Amu-Darii, rzeki o długości 2.620 km, obejmował część Mongolii i sięgał nawet do brzegów Oceanu Indyjskiego. Różne rejony mające odmienny klimat i ukształtowanie terenu, zamieszkałe przez ludność o swoistej tradycji i zwyczajach. Istny tygiel ras i kultur. Typy psów, które tym ludom towarzyszyły, miały jednak dość zbliżony wygląd, zwykle o średniej długości włosa, dość duże, masywne, o szlachetnych, wysmukłych głowach.
    Nie doczekały się ochrony dawne psy Iranu, Pakistanu, Indii czy Chin, hodowla ich była obca tym narodom, nawet ze względów religijnych. Istniały tak długo, jak długo były potrzebne. Tureckie anatoliany, karabashe, zwane inaczej kangalami (rasa utworzona na bazie ałabaja) i akbashe uratowali od zagłady Anglicy i Amerykanie. Do niedawna zachowały się w Afganistanie towarzyszące karawanom wielbłądów koochi, bardzo przypominające psy, których resztki uchroniły się jeszcze w byłych republikach ZSRR.
    Historia tych psów jest tak dawna, jak historia owczarstwa, która liczy już ok. 11 tys. lat. Większość autorów uważa, że ojczyzną dogowatych jest Tybet, ale, jak ustalili archeologowie dokonujący odkryć w południowej Turkmenii, na jej terenie już przed 4 tys. lat istniał potężnych rozmiarów pies. Na losy tego psa najbardziej wpłynęła historia koczowniczych plemion pasterskich, dla których w dzisiejszym świecie brakuje miejsca. Pies par excellence użytkowy, pilnujący przed rabusiem i drapieżnikiem stad, towarzyszący karawanom na jedwabnym szlaku, dziś dla ludności o osiadłym trybie życia stał się nieprzydatny i został skazany na zagładę.
    Twierdzenie, że azjata to rasa rosyjska, o czym do dziś piszą niektórzy autorzy, mija się z prawdą. Na terenie Rosji psy te rozpowszechniły się niedawno, jeszcze 15-20 lat temu niewielu kynologów mogło je zobaczyć. Były one znane z opisów i rysunków. Pojawienie się pojedynczych sztuk na wystawach uważano za ewenement. W latach '20 było trochę psów z Turkmenii i Kirgizji w hodowlach państwowych.
    W roku 1936 po raz pierwszy spotykamy się z nazwą owczarek środkowoazjatycki w artykule AP. Mazovera. Na XI Krajowej Wystawie Psów Służbowych w roku 1939 w Moskwie prezentowano okazy przywiezione z Turkmenii, z kołchozu Amu-Daria, w katalogu określone jako owczarki turkmeńskie. Od roku 1940 upowszechniła się nazwa owczarek środkowoazjatycki. Dopiero w lutym 1989r. powstał Ogólnorosyjski Klub, niebawem zatwierdzono standard rasy.
    Standard ten, wytyczna dla hodowców, został opracowany w oparciu o turkmeńskiego ałabaja, tym samym skazano na wyginięcie rasy z innych republik, innych rejonów Azji Środkowej. Stepowe owczarki z Kazachstanu i Tadżykistanu, tak jak i rosłe, krótkowłose psy hodowane jeszcze licznie w latach '30 w Kirgizji, przestały się liczyć, i jeśli część ich przetrwała, to najczęściej wtedy, gdy dokrzyżowano je do ałabaja.
    Przypomina to losy łajek syberyjskich: bogactwo ich odmian było takie, że dziś kynolodzy rosyjscy mieliby się czym chwalić. Na siłę utworzono jednak 2 rasy wschodnio- i zachodniosyberyjską, a pogłowie jest dopasowywane do standardów. Teraz, gdy dawne republiki azjatyckie uzyskały niepodległość, jest czas na ochronę i rozwój pradawnych ras, ale większość szans bezpowrotnie została zaprzepaszczona. Pomieszanie z innymi rasami, nie tylko z ałabajem, wywózki z rdzennych terenów zniszczyły je w poważnym stopniu. Wywożone jako szczeniaki często chorowały i zdychały. Z pewnością największe znaczenie miał w tym przypadku brak szczepień ochronnych. Dopiero potomkowie tych, które zadomowiły się na nowym miejscu i w innym klimacie, cieszyli się dobrym zdrowiem.
    Hodowcy dzisiejsi preferują psy duże i ciężkie, czy stają się one takie i szybko rosną już jako szczenięta, bo przyszło im żyć pod dachem i w dostatku, czy wpływ miały na to inne rasy. Nie takie psy trzymali niegdyś pasterze, im był potrzebny zwinny stróż stada, który potrafił odgonić wilka i utrzymać porządek wśród owiec. Taki pies w zasadzie żywił się sam, chwytał małe gryzonie, zjadał węże, padlinę i odpadki wokół siedzib ludzkich. Do krycia dochodziły dominujące, mocne samce, które potrafiły odgonić inne. Suki nomadów żyły w poniewierce, o wiele drobniejsze, nie w pełni dojrzałe już w pierwszych cieczkach były szczenne. Z miotu zostawiano 3-4 szczenięta i z tego połowa przeżyła. Była to okrutna, wymuszona przez warunki selekcja naturalna.
    Pozostawiano wcale nie najpotężniejsze samce, wybierano aktywne, żywotne szczenięta, z dużą głową i tępo zakończonym pyskiem, cenione były te, które miały dodatkowe palce, a najczęściej prorokowano biorąc pod uwagę umaszczenie. Najlepsze było takie, jakie miał wybitny ojciec lub dziad. O dobrego psa, rokującego nadzieję, lepiej dbano i był dokarmiany.
    Przy stadzie 1000 sztuk pracowało zwykle 4-6 owczarków. Psy te sporadycznie toczyły boje z wilkami. Azjatyckie wilki są drobne, ważą nie więcej niż 30 kg i unikają kontaktu z groźnym psem. Sama obecność psa przy stadzie, szczekanie i odgonienie odstraszały rabusiów. Owczarek pilnował, by wilki czy hieny nie oddzieliły sztuki od stada, dlatego żelazną zasadą było nie opuszczanie stanowiska pracy.
    Psy nomadów, towarzyszące karawanom wielbłądów, nauczone były innego zachowania, także nie oddalały się od właściciela, a za dnia nie reagowały na ruch, krzątaninę różnych ludzi. Prawdziwie groźne stawały się nocą, reagując na zbliżających się do ich terytorium obcych. Eliminowano jednak psy szczekacze, nerwowe osobniki zakłócające bez potrzeby ciszę nocy. Bywały wypadki, że przy pomocy psa udało się ustrzelić śnieżnego lamparta, a jego cętkowana skóra była dla właściciela o wiele cenniejsza niż azjata. Rober wspomina o krzyżowaniu owczarków środkowoazjatyckich z chartami, co dawało psy zwinniejsze, o cieńszej kości, przydatne do polowania. Szerokie było pole zastosowania azjaty, a po dzisiejsze dni uchroniła się ich gałąź używana do tradycyjnego sportu - walk psów. Ich historia jest tak stara, jak historia ludów Azji Środkowej, dla których jedyną metodą rozwiązywania sporów były bójki, czy to między ludźmi, czy między psami.
    Gdy miał miejsce konflikt nie do załagodzenia o pastwiska, własność stada itp. plemiona wyznaczały do walki swojego reprezentanta, gladiatora-psa. Takie psy były w wielkiej cenie, nie było ich wiele, ściśle selekcjonowane, od szczeniaka odpowiednio żywione i szkolone. Właściciel wygrywającego psa uważany był za zwycięzcę, jego racja była teraz niepodważalna, takie były plemienne zwyczaje i na tym kończyły się dyskusje. Ta metoda rozsądzania konfliktów przez "trzecią" stronę - psa, bez użycia sędziego czy rozjemcy kończyła spór, eliminowała wojny, czy niepotrzebny rozlew krwi. Walkę oglądali tylko mężczyźni i tak jest w zasadzie po dzień dzisiejszy. Szokowało mnie oglądanie na kasetach video maleńkich chłopców, którzy w atmosferze dzikiej zajadłości pobierają u boku ojca nauki okrucieństwa wobec zwierząt.
    Kiedyś psy walczyły na śmierć i życie, a pokonany musiał zostać zgładzony. Dziś walki psów w Azji Środkowej są dalej ulubioną rozrywką ludności, ale ich finał nie jest tragiczny. Bywa że chodzi o rozstrzygnięcie sporu, ale podstawowym celem jest hazard. Ludzie zakładają się nie tylko o wielkie, jak na ich możliwości, pienišdze, a nawet o to, co dla nich najcenniejsze: auto lub dom.
    Walki psów w Afganistanie, Turkmenii czy Kazachstanie mają ściśle określony regulamin, wykorzystywana jest przez człowieka naturalna agresja samca wobec innego samca, odwieczny instynkt ustalania hierarchii. Psy prowadzą walkę w sposób szlachetny, chwytają przeciwnika za głowę, szyję, gardło i kark, gryzienie podbrzusza, tylnych części ciała czy łap właściwie nie ma miejsca, tak więc cios poniżej pasa to rzadkość. Gdy ogląda się kasety z tych spektakli, przychodzi refleksja, że może zwierzęciem jest tu człowiek, który organizuje ten krwawy pojedynek, właściciel i widz podjudzający do walki psy, gdy te w szlachetny sposób powaliwszy przeciwnika dają mu odpocząć po ustaleniu hierarchii i oddalają się z szacunkiem od pokonanego. W żadnym wypadku nie jest azjata zabójcą, daleko mu do przechodzącej w histerię agresji, ślepego zacietrzewienia i utraty instynktu samozachowawczego pita. To pies do pilnowania i obrony zagrożonego stada, niezawodny i czujny stróż, a nie bojownik. Tradycyjnie dobierano zresztą do walk takie psy, które miały najsilniejszą skłonność do dominacji, ale nie powyżej tego nierozsądnie agresywne. Do walk były poszukiwane psy o odpowiednich warunkach: duże i silne, ale przede wszystkim zwinne i sprytne. Azjata, którego choć raz wzięto do walk, jest stracony dla innego szkolenia i nie będzie się już nadawał do innych zadań.
    Na pewno nie na dobre wyszły azjatom wywózki z ich naturalnych środowisk, gdzie zaczęto je "ulepszać", ale największe szkody dotknęły prymitywne owczarki środkowoazjatyckie w początku lat '80. Wtedy to zaczęto przywozić do tradycyjnych rejonów walk psów bulteriery, a później pity i amstaffy, a nawet mastino napoletano. Krzyżówki z rasami bojowymi dawały efekt w pierwszym pokoleniu. Rodziły się psy mocne, duże, złe, bardziej żywotne, z temperamentem teriera, ale ta praktyka okazała się drogą do produkcji "egzemplarzy jednorazowych". Dalsze mieszanki były już gorszej jakości i nie nadawały się do niczego. W ten sposób zmarnowano cenne linie hodowlane, najlepsze reproduktory rasy prawie przestały kryć.
    W tych nieszczęsnych latach '80 na rynku rosyjskim, a także w innych krajach rozprowadzano azjaty niby "prosto od stada owiec", rzekomo czysty, nietknięty przez cywilizację produkt. W rzeczywistości były to mieszańce, a ich zróżnicowany wygląd tłumaczono mało ustalonymi cechami rasy, rozrzutem, jaki istniał w pogłowiu psów republik i rejonów. Te pseudo azjaty były często krzyżówką różnych ras z dogiem lub kaukazem. Nieliczne pogłowie azjatów na północno-wschodnim Kaukazie ma stosunkowo niedawne pochodzenie. Psy typu kaukazo-podobnego spotyka się powszechnie, choć mieszkają daleko od Kaukazu. Znawcy przedmiotu uważają, że osobniki tego wyglądu należy eliminować z hodowli owczarków środkowoazjatyckich.
    Dzisiejsi hodowcy zastanawiają się jak uchronić i utrwalić bezcenne cechy fizyczne i psychiczne turkmeńskiego ałabaja, który w czystej formie prawie się nie ostał, wtopiły się w niego inne rasy regionu, ocalić to, co jeszcze zostało z tych niedobitków psów azjatyckiego nomady. Przybywa hodowli, używa się reproduktorów po sukcesach wystawowych i coraz więcej ludzi ma wyobrażenie, jak powinien wyglądać ten pies o specyficznej, unikalnej urodzie po trosze dzikiego zwierzęcia, które chce wygrać wiekową wojnę o swoje istnienie.
    W dzisiejszej hodowli przewodzą Rosjanie, postęp jest widoczny, przypomina to tempo tworzenia rosyjskiego czarnego teriera. Tak jakby chciano nadrobić dziesięciolecia marazmu, zaległości i wejść na ringi światowe z produktem najwyższej klasy. Na tegorocznej europejskiej wystawie w Tulln do ścisłej czołówki grupy wybrano czernysza z Moskwy i pięknego azjatę Imira z Jarosławla. Te psy błyszczały urodą w stawce.
    Tym, którzy interesują się kolejami losów i formowaniem azjaty w Rosji, warto polecić pracę N. Andrianowoj, W. Dubowskoj, T. Iwanowoj i Ł. Morozowoj - "Rodzime rasy psów służbowych". Do rosyjskich dołączyli hodowcy z dawnych republik Azji, ale największe wzięcie ma azjata na Węgrzech, w Słowacji i Czechach, na tamtejszych wystawach klubowych zbiera się ich ostatnio ponad 70 egzemplarzy. W Polsce też azjatów szybko przybywa. Na rosyjskich wystawach klubowych stawki ponad 100 psów są już codziennością. W nr 4/98 pisma "Drug" znalazłam relację z championatu w Kirowgradzie (14-15.11.98). na którym pokazano 120 azjatów. Pierwszego dnia odbyło się sympozjum, dokonano pomiarów zoometrycznych i sfotografowano wszystkie psy. Drugi dzień zajęła wystawa. Hodowcy przy pomocy naukowców i poparciu RKF wzięli się solidnie za szlifowanie tej nowej starej rasy.
    Jednym chodzi głównie o jej wygląd, inni chcą ocalić także to, co najcenniejsze: charakter tych unikalnych psów, które pilnują domu czy terenu nie na rozkaz. Dla tych, którzy szukają pewnego siebie, wyjątkowo nieufnego wobec obcych stróża, azjata to rasa z przyszłością. Mocne, efektowne, dostojne i niezależne mają w sobie najlepsze cechy prymitywnych owczarków, a także psów dogowatych, przy tym są niezwykle inteligentne i czułe w kontaktach ze swym właścicielem. Żyją w zgodzie z domownikami i zwierzętami w gospodarstwie domowym. Te psy rzadko robią wrażenie prostackich, już jako małe szczenięta są niebywale poważne i wyniosłe. Samce są nieustraszone, atakują intruza znienacka, milczkiem, gdy tylko naruszy ich granice. Suki są bardziej ostrożne i napadają tylko w krańcowych przypadkach, blokujš dostęp, stoją na drodze i nie chwytają, tylko wydają się czekać. W stadzie samce bez pardonu ustalają hierarchię i nie wolno jej nie respektować. Samiec dla innego samca może być groźny.
    Intonacja głosu właściciela powinna wystarczyć, by pies zrozumiał, że jest karcony. Bywa i tak, że azjata, nawet prawidłowo prowadzony, potrafi nie być uległy wobec właściciela, niektóre z nich lubią się powłóczyć. Ogółem uważa się, że azjata jest łatwiejszy do prowadzenia niż kaukaz, jest od niego mniej agresywny i bardziej tolerancyjny wobec obcych.
    Układanie azjaty trzeba zacząć bardzo wcześnie, zanim stanie się zbyt pewny swej siły, wręcz uparty. Nauka powinna być systematyczna, ale nigdy twardą ręką, na siłę, bo to pies pamiętliwy i obrażalski. Agresja jego jest związana z obroną terytorium, na obcym terenie, na spacerze łatwo go utrzymać w ryzach, spokojnie idzie na smyczy, jest dżentelmenem. W stosunku do zbliżającego się człowieka nie wykaże agresji, ale zaatakuje innego samca, co jest normalne wśród psów od wieków używanych do walk.
    Azjata najchętniej porusza się wolnym, trochę ciężkim kłusem, charakterystyczne jest to, że lubi polegiwać. Niby śpi, a widzi wszystko, nie rusza się, a wodzi wzrokiem po swoim terytorium. Jak pisze lekarka weterynarii z moskiewskiego państwowego kennelu Mikoms, to polegiwanie nie wychodzi im na zdrowie. Trzymane całą dobę na wybiegach, na wolnym powietrzu nie chowały się dobrze, tak że obecnie Mikoms trzyma kaukazy i trochę jużaków. Te długowłose psy znoszą lepiej mroźne rosyjskie zimy. Suki azjatki trzymane na wybiegach ruszały się minimalnie, polegiwały, jakby oszczędzały energię, co źle wpływało na przebieg ciąży i porody, często niezbędne było cesarskie cięcie.
    Azjata wytrzymuje temperaturę -20°C, chroni go gruby niby kołderka podszerstek, ale długie przebywanie na mrozie mniej mu służy, szczenięta i młodzież słabo rosną. W wysokich temperaturach (do 40°C) czuje się dobrze, nawet nie dyszy, pysk ma zamknięty. Umie się zawsze ułożyć w najbardziej przewiewnym, cienistym miejscu.
    Nabywca najchętniej bierze tego szczeniaka, który się do niego garnie, wychodzi naprzeciw; tchórzliwego, takiego, który wydaje się nerwowy i unika kontaktu - nie chce. Tymczasem z tych nieufnych szczeniąt wyrastają najlepsze psy do ochrony. Sędzia eliminuje kaukaza czy azjatę, który na niego warczy w ringu, a przecież groźna postawa, to nieodłączna cecha tych ras. Czy ją eliminować, czy chronić? W dzisiejszych czasach hodowcy muszą temperować agresywne zachowania swoich psów, zresztą azjata chowany na bazie ałabaja w różnych krajach daleko od swej ojczyzny ma już łagodniejsze usposobienie niż użytkowe, dawne psy Turkmenii.
    Choć wydaje się to mocno wątpliwe, niektórzy autorzy (Drug 10/97) piszą, że po wyglądzie azjaty, jego budowie można określić pewne cechy charakteru, które predestynują go do pełnienia zadań czy to owczarka, czy psa wartowniczego.
    Niezmiernie ciekawa jest relacja członka Akademii Nauk Jurua Gorelova (Drug 2/98), który poświęcił 40 lat na obserwowanie ałabaja. Brał udział w corocznych wyprawach, których celem była rejestracja pogłowia, przeglądy tych psów na obszarach całego Turkmenistanu, w niektórych rejonach Tadżykistanu, Uzbekistanu i Kazachstanu. Owczarze tych republik, mimo dzielących ich i skrupulatnie pilnowanych granic, utrzymywali kontakty z sąsiadami z północno-wschodniego Iranu i północno-zachodniego Afganistanu, wymieniali zwierzęta hodowlane i psy. W latach 1956-1978 Gorelov mieszkał i pracował w rezerwacie Badhyskom, na krańcowym południu Turkmenistanu w rejonach Kusinskom, Gerechskom i Tachtabarskom, tam też do roku 1978 zachowało się dobre pogłowie ałabajów. Niestety, gdy w roku 1996 udał się tam ponownie, by zewidencjonować psy, na 100 ałabajów jakie obejrzał, nie znalazł ani jednego dobrego, a nawet średniej jakości samca. Jedyną enklawą był krańcowy zachód Turkmenii, koło Kara-Boraz Goła, gdzie uchowali się pasterze, którzy z dziada pradziada trzymają dobre psy. Wiąże się to z upadkiem owczarstwa w Turkmenii, a stada wypasają obecnie przypadkowi chłopcy, którym tę żmudną, w oddaleniu od siedzib ludzkich, pracę zalicza się w poczet służby wojskowej. Jak pisze Gorelov, jego zdaniem azjata to jeszcze nie rasa, ale grupa rasowa psów o zbliżonym wyglądzie. Ten wygląd został szczegółowo określony w standardzie nr 335, zarejestrowanym w FCI w roku 1989. W roku 1992 dokonano pewnej jego nowelizacji, obecnie zanosi się na kolejną. Owczarek środkowoazjatycki sklasyfikowany jest w grupie II FCI (pinczery, sznaucery, molosy i szwajcarskie psy pasterskie), sekcji 2 (molosów), typu 2 (górskich).
    Owczarki środkowoazjatyckie są psami o wzroście powyżej średniego i dużym, budowy mocnej, silne, odważne, nieufne w stosunku do obcych, niewymagające, łatwo adaptują się w odmiennych warunkach klimatycznych. To pozwala na szerokie ich użytkowanie w różnych rejonach. Występują głównie w byłych republikach Azji Centralnej i krajach przyległych.
    Typ budowy: z gruba ciosany, o silnych mięśniach i mocnym kośćcu. U psów tej rasy spotyka się często tendencję do limfatyczności. Gruba skóra z dobrze rozwiniętą tkanką podskórną, elastyczna, układa się często w fałdy wokół szyi.
Usterki: otyłość.
Wady: lekkość budowy, rachityzm, słabe umięśnienie.
    Indeks formatu: (stosunek skośnej długości tułowia do wysokości w kłębie, mierzonej od stawu barkowego do guza siedzeniowego)
Dla psów: 100 -105
Dla suk: 102 - 108
Usterki: lekkie odstępstwo od oznaczonego formatu.
Wady: duże odstępstwo.
    Wysokość w kłębie: dla samców nie mniej niż 65 cm, dla suk nie mniej niż 60 cm.
Usterki: wysokość między 60-64 cm dla psów, dla suk 58-60 cm.
Wady: poniżej 60 cm w kłębie dla psów, 58 cm dla suk.
    Temperament: pies aktywny, zrównoważony i spokojny. Dominuje reakcja aktywnej obrony, nie zaś ataku.
Usterki: charakter niepewny, brak zdecydowania, nadpobudliwość.
Wady: tchórzostwo. agresywność.
    Piętno płci: wyraźne, samce są dzielniejsze, mocniejsze i bardziej masywne od suk. Dymorfizm płciowy jest wyraźny.
Wady: samiec w żeńskim typie. Jedno lub obustronne wnętrostwo.
    Szata: proste grube włosy okrywowe, obfity podszerstek. Na głowie i przedniej stronie kończyn włos jest krótki i przylegający. Rozróżnia się następujące typy owłosienia:
a) długie (7-8 cm) szczególnie na karku, wokół szyi, na tułowiu, na uszach, na tylnej części kończyn przednich i tylnych, na ogonie;
b) krótkie i gładkie (3-5 cm).
Wady: owłosienie bardzo krótkie, bez podszerstka, sierść miękka, falująca, lokowata.
    Umaszczenie: białe, czarne, szare, słomkowe, rude, szaro-brązowe, pręgowane, nakrapiane bądź łaciate.
    Głowa: mocna, szeroka w mózgoczaszce z silnie zaznaczonymi kośćmi jarzmowymi. Płaskie czoło, stop mało zaznaczony. Kufa jest krótsza od mózgoczaszki, szeroka między oczami, minimalnie zwęża się w kierunku trufli nosowej. Gdy patrzymy z boku lub z góry, kufa wydaje się prostokątna, w całości głowa oglądana z profilu ma formę tępo zakończonego stożka. Górne wargi grube, lekko wiszące. Trufla nosowa jest czarna i duża, u psów jasno maszczonych toleruje się odcień kasztanowy.
Usterki: głowa lekka, za mocno zaznaczone kości jarzmowe, wypukłe czoło, silnie zaznaczony stop, wypukłe łuki nadoczodołowe, kufa wydłużona lub skrócona, zmarszczki na głowie.
    Uszy: małe, opadające, nisko osadzone, o kształcie trójkątnym, szczenięta mają je krótko kopiowane.
Usterki: uszy wysoko osadzone, nie kopiowane.
    Oczy: ciemne, szeroko rozstawione, owalne, osadzone na wprost.
Usterki: oczy jasne, skośnie osadzone, o opadających powiekach, bielmo.
    Uzębienie: białe, mocne, ścisłe, siekacze w linii prostej zwierają się nożycowo.
Usterki: zęby starte w stopniu większym, niż wskazuje na to wiek psa, złamane, nie mające wpływu na jakość zgryzu, brak więcej niż dwóch P1 lub P1 i P2. Lekki żółty nalot.
Wady: zęby drobne, rzadko rozstawione. Nierówne siekacze, wszelkie odchylenia od zgryzu nożycowego. Brak siekacza lub kła, brak P3, P4 lub molara, uszkodzone szkliwo.
    Szyja: krótka, muskularna, nisko noszona, tworzy z linią grzbietu kąt około 30-40 stopni.
Usterka: wydłużona, słabo umięśniona szyja, duże podgardle.
    Klatka piersiowa: szeroka, głęboka, żebra zaokrąglone. Dolna linia klatki piersiowej znajduje się na poziomie łokci lub niżej.
Usterki: klatka piersiowa spłaszczona, wątła, luźna skóra na jej spodzie.
Wady: płaska klatka piersiowa, słaba, wąska i niedostatecznie rozwinięta.
    Brzuch: nieznacznie podciągnięty.
Wady: brzuch podkasany lub obwisły.
    Kłąb: wysoki, dobrze zaznaczony, szczególnie u samców. Wysokość w kłębie o 1-2 cm większa niż w partii krzyżowej.
Wady: niski kłąb. Niedostatecznie uwypuklony ponad linią grzbietu.
    Grzbiet: mocny, prosty, szeroki.
Usterki: grzbiet miękki lub uwypuklony.
Wady: zapadły lub karpiowaty.
    Lędźwie: krótkie, szerokie, lekko uwypuklone.
Usterki: lędźwie wydłużone. Proste lub bardzo wypukłe.
Wady: długie, wąskie lub wysklepione lędźwie.
    Zad: szeroki, umięśniony, prawie poziomy.
Usterki: zad lekko opadający.
Wady: wąski zad, krótki o mocno zaokrąglonej linii, przebudowany.
    Ogon: wysoko osadzony, o kształcie sierpowatym, opadający, sięgający stawu skokowego. Obcinany jest krótko.
Wada: ogon nie kopiowany.
    Kończyny przednie: widziane z przodu są proste i równolegle ustawione, ich długość mierzona od ziemi do łokcia jest nieco większa od połowy wysokości psa w kłębie. Kąt w stawie ramieniowym wynosi ok. 100 stopni. Przedramię proste, mocne i długie. Śródręcze krótkie, mocne i ustawione prawie pionowo.
Usterki: małe odchylenia w kątowaniu stawu ramieniowego, łapy skierowane lekko na zewnątrz lub do wewnątrz, trochę miękkie śródręcze.
Wady: łopatki stromo ustawione, zdeformowane kości kończyn, miękkie śródręcze, łapy wyraźnie skierowane na zewnątrz lub do wewnątrz.
    Kończyny tylne: ustawione równolegle, w stawach kolanowych i skokowych nieco rozwarte, krótkie podudzie, stopa mocna, ustawiona prawie pionowo.
Usterki: małe odstępstwa od równoległego ustawienia kończyn, lekka zbieżność w stawach skokowych, kątowania nieco strome.
Wady: znaczne odstępstwo od równoległego ustawienia kończyn, beczkowate wygięcie, wyraźnie strome kątowanie.
    Łapy: kończyn przednich i tylnych są mocne, owalnego kształtu, zwarte.
Usterki: luźne łapy, palce wydłużone lub płaskie.
Wady: luźne, rozwarte i bardzo płaskie łapy.
    Ruch: ciężki, skrócony kłus i galop są charakterystycznymi rodzajami chodu tej rasy. W kłusie kończyny powinny poruszać się równolegle, przednie są nieco zbieżne.
Usterki: lekkie odchylenia od wymaganych chodów.
Wady: ruch sztywny, związany.
    Wady dyskwalifikujące: zgryz inny niż nożycowy, wnętrostwo jedno lub obustronne. Jądro w zaniku. Brak jednego siekacza lub kła, brak P3 lub P4, albo jednego z molarów.
    P.S. Samce powinny mieć normalnie wyksztatcone jądra w worku mosznowym.
    Komentarz standardu
    Przytaczam tu niektóre informacje, dane i opinie, jakie znalazłam u autorów rosyjskich. Azjata jest psem dużego wzrostu, silnym, śmiałym, z poczuciem własnej godności, nieprzekupny. Jego format jest lekko wydłużony, w większym stopniu suk, niż samców.
    Aleksandr Łobunskij w książce "Sabaki Sredniej Azji" (Dnietropietrowsk 1994) podaje uśrednione dane zoometryczne czołowych prymitywnych samców ałabaja, uważanych za założycieli rasy:
- obwód śródręcza - 13 cm (bywa 12-15 cm)
- wysokość w kłębie - 68 cm (62-73 cm)
- obwód klatki piersiowej - 89 cm (86-94 cm)
- długość głowy - 27 cm (25-30 cm)
    Fachowcy zalecają eliminowanie z hodowli drobnych psów, jak i suk o męskim wyrazie, osobników o tzw. "końskich wymiarach", przerośniętych (są one zwykle gorzej zbudowane i mają słabsze zdrowie), a także tych, które wykazują bez powodu agresję wobec człowieka. Owczarki środkowoazjatyckie należą do ras późno dojrzewających i są uważane za długowieczne.
    Głowa ma wyraźnie kształty opływowe, jest wydłużona, mocna, czoło szerokie, policzki dobrze rozwinięte, ale nie pucołowate, mają się wtapiać, niewidocznie przechodzić w silną kufę, która jest tępo zakończona, tak że tylko minimalnie zwęża się przy trufli nosowej. Szczęka i żuchwa mocne, szerokie, wypełnienia pod oczami. Mięsiste, lekko wiszące górne wargi nadają głowie kształt jeszcze pełniejszy. A.P. Mazover w starym standardzie pisze o zmarszczkach i fałdach głowy, dziś traktuje się je jako usterkę.
    W literaturze o rasie można spotkać się z podziałem kształtów głów azjatów na 3 różne typy. Przytoczę w skrócie ich opisy:
- w kształcie cegły. Mózgoczaszka jest równej długości z kufą. Nieznaczny stop. Z której strony by nie patrzeć, głowa przypomina cegłę i ten kształt ma być właściwy dla rasy;
- końska, proporcje te same 1:1, jest jednak ogólnie węższa, stop mocno zaznaczony. Taką głowę mają psy o smukłej, wąskiej budowie;
- niedźwiedzia, o mózgoczaszce masywnej (2:3 proporcje kufy do mózgoczaszki), stop jest mocno zaznaczony, skrócony pysk. Takie głowy mają masywne psy o szerokim ożebrowaniu korpusu.
    Standard określa precyzyjnie, jak mają wyglądać uszy w stanie naturalnym. Osadzone są na poziomie, albo trochę poniżej linii oczu. Szczenięta miały je krótko, nieomal przy czaszce przycinane, a nawet podobno po prostu brutalnie odrąbywane i odrywane. Celem tych zabiegów było przystosowanie psa do zadań, jakie miał pełnić: do walk z innym psem czy drapieżnikami. Chwyt za ucho jest wyjątkowo bolesny. Obcięte uszy są też lepiej wietrzone i mniej narażone na stany zapalne. być może brano i to pod uwagę, że pies o opadających uszach ma gorzej słyszeć. Jako wadliwe określa się w standardzie uszy nie kopiowane. Jest to w tej chwili martwy przepis, bowiem kłóci się z obowiązującymi w wielu europejskich krajach zakazami dokonywania takich zabiegów chirurgicznych. Nie przycinane uszy diametralnie zmieniają wyraz głowy azjaty, czyniąc ją znacznie cięższą, masywniejszą, zatraca się smukłość, opływowość jej kształtu. Jaki ma być sposób noszenia takich nie ciętych uszu, standard nie określa. Z pewnością ten punkt zostanie ujęty w przygotowywanej jego nowelizacji.
    Oczy azjaty są niewielkie, owalne, patrzące na wprost, głęboko i szeroko osadzone. Powieki mają być przylegające, ale dopuszcza się obecność trzeciej powieki, źle widziane są tak luźne, że odkryta jest część gałki ocznej, pożądana jest pełna ich pigmentacja. Wiele azjatów ma jasne oczy, korespondujące z rodzajem umaszczenia; takiemu psu brak specyficznego wyrazu, tego ciężkiego i trochę groźnego spojrzenia, jakby zamyślonego mędrca. Pies nas widzi, ale ignoruje naszą obecność, on patrzy w głąb siebie, nie ruszy nawet głową, nie zadaje sobie tego trudu. Trafiają się psy błękitnookie lub o oczach w dwóch różnych kolorach, takie uważa się za wadę dyskwalifikującą.
    Uzębienie owczarka środkowoazjatyckiego jest powodem ostrych sporów między hodowcami i stosującymi się do wymagań wzorca sędziami. Na szczęście szykuje się liberalizacja tego punktu standardu. Jedynym akceptowanym rodzajem zgryzu jest obecnie nożycowy, tymczasem wyjątkowo często trafiają się cęgi i to u psów o najlepszych głowach. U tych, które mają szeroką kufę, a jej zakończenie jest tępe, łuk siekaczy jest łagodny, plasują się one często nieomal w prostej linii. Standard dopuszcza zgryz cęgowy po ukończeniu 3-go roku życia, ale wymaga przynajmniej 2 zaczepów (2 zębów w zgryzie nożycowym). Taki układ siekaczy może być u ras z wąską kufą, jeśli azjata ma zgryz cęgowy, to już regularny, na całych liniach, a taki zgryz go dyskwalifikuje. Przy tak surowym podejściu eliminuje się z hodowli znaczący procent psów, a co jest tym bardziej dotkliwe - tych, które są doskonałe eksterierowo. U dogowatych, a nawet dużych terierów, jak airedale, zgryz cęgowy jest traktowany na równi z nożycowym. Nie znaczy to, że dzisiejszy hodowca widzi azjatę z przodozgryzem, który jest typową cechą ras o skróconej kufie.
    Braki zębowe u azjatów trafiają się sporadycznie, standard dopuszcza podwójny P1, brak siekacza dyskwalifikuje psa. Starsze psy, nieraz zasłużone championy, które z wiekiem utraciły bądź tylko nadłamały siekacz, są na wystawach rosyjskich dyskwalifikowane.
    Sierść okrywowa jest gruba, prosta, długości 3-8 cm. Wyjątkowo obfity, gęsty podszerstek jest wyśmienitą izolacją przed zimnem i upałem. Sierść miękka, kędzierzawa lub wełnista jest poważną wadą.
    Dla dobrego azjaty nie ma w zasadzie złej maści, ale są wyjątki. Niedobra jest czaprakowa, przy różnych odcieniach podpaleń, wątrobiana przy brązowej trufli nosowej, powiekach, wargach i jasnych oczach, popielata przy szarym nosie, powiekach, wargach i sępich oczach oraz marmurkowa na jakimkolwiek tle. Hodowcy mają ulubione rodzaje umaszczeń. W Russkoj Legendzie widziałam wiele psów kremowych. Se-Nat z Jarosławia nade wszystko przedkłada płowe, to maść dzikich przodków, którą trzeba chronić. Takie psy nomadów były niewidoczne na piaskach pustyni.
    Szyja ma być mocna, prawie okrągła w przekroju, szeroka u nasady, mniej więcej tej samej długości co głowa, dopuszczalne podgardle. Obfity, wiszący łałok, gruba szyja, zmarszczki na głowie trafiają się u typów określanych jako mastiffopodobne.
    Klatka piersiowa sięga łokci, a nawet jest głębsza, zachodzące daleko do tyłu żebra są wyraźnie wypukłe, okrągłe w przekroju. Przedpiersie powinno być mocno uwypuklone. Brzuch tylko umiarkowanie podciągnięty, jego linia przebiega nieznacznie wyżej od poziomu klatki piersiowej. Widuję jednak wiele azjatów o płytkich i wąskich klatkach piersiowych. Ten wymóg standardu hodowcy z pewnością doszlifują. Kłąb jest wysoki, nie za długi, ostro uwypuklony, grzbiet prosty, a zad szeroki, średniej długości, nieznacznie opadający. Dużo azjatów ma grzbiety o linii wklęsłej, nad którymi górują wystające kłęby i lędźwie.
    Widuje się często odstające, luźne łokcie i miękkie nadgarstki, skośnie ustawione śródręcza. U dawnego azjaty ceniło się wilcze pazury, dziś hodowcy je obcinają. Łapy mają być niby ścisłe piąstki, u ciężkiego psa często bywają miękkie. Zadnie nogi są zwykle szerzej rozstawione niż przednie, mają być równoległe. Często trafia się jednak szablasta postawa i wąskie rozstawienie nóg. Psy kątowane głęboko są w mniejszości. W porównaniu z innymi rasami grupy molosów, dysplazja jest znacznie rzadziej spotykana.
    Charakterystycznym chodem jest zamaszysty ciężki kłus i galop. W kłusie stawy przednich i zadnich kończyn swobodnie rozginają się, kłąb, grzbiet, lędźwie i zad lekko sprężynują i w fazie wykroku znajdują się na jednym poziomie. Często trafia się inochód, jeśli wystawca nie jest w stanie go skorygować, wyklucza to psa z konkurencji.
    Ogon jest wysoko osadzony, gruby u nasady, obecnie już toleruje się niekopiowany. W nowej wersji standardu powinien zostać określony sposób, jak ma być noszony. Dawne ałabaje rodziły się często ze skróconymi ogonami.
    Na klubowe wystawy europejskie zaprasza się tych, którzy znają się na rzeczy - renomowanych sędziów z Rosji. Nie są oni pobłażliwi i nie szafują najwyższymi notami. Gdy czytam sprawozdania z tych wystaw, widzę, że zaledwie 10-15% psów otrzymuje ocenę "doskonały", dostateczna trafia się bardzo często. Tym, którzy odtwarzają rasę, zależy na tym, by nie zbaczać z drogi, dążyć do jasno wytyczonego celu trzymając się konsekwentnie standardu. Niepotrzebna tolerancja źle przysłuży się azjacie.

Elżbieta Chwalibóg
PIES 5 (277) 1999

Literatura:
Alekseew M., Poznajcie SE'NAT iz Jaroslavla, Drug 10/97
Gorelov J., Grupa rasowa owczarek środkowoazjatycki, Drug 10/97
Inszakov A., Cigielnicki E., Owczarek środkowoazjatycki, Drug 10/97
Łabunskij A., Psy Azji Środkowej, Dnietropietrowsk, Porogi 1994
Myczko A., Bielenko W., Owczarek środkowoazjatycki, I poł. 1996
Qadirie Rasaq, Der Koochi Hund-Hirten/Nomadenhunde in Zentralasien, 1998
Wilcox B., Walkowicz Ch., Atlas Ras psów świata, Muza 1994


DO GÓRY STRONY

CZOPAN IT
CZYLI TURKMEŃSKI AŁABAJ

    Turkmenistan od wieków zamieszkiwały plemiona koczownicze, w tej krainie o kontynentalnym klimacie już w marcu temperatury sięgają 40 stopni C, jeszcze w kwietniu pustynia raduje oko świeżą zielenią, w maju wypala ją słońce. Zimą temperatura rzadko spada poniżej O stopni C, lecz silne wiatry powodują, że wydaje się przejmująco zimno.
    Wczesną wiosną, w początku marca, gdy pojawiała się pierwsza trawa, turkmeńscy czabani wraz ze stadami owiec wyruszali na pastwiska i przebywali na nich do listopada. Przez wieki mało się zmieniało w ich życiu, codzienna ciężka i często niebezpieczna praca, lekka przenośna jurta i zagroda dla owiec. Takie było ich gospodarstwo. Zawód pasterza cieszył się powszechnym szacunkiem, a umiejętności przechodziły z ojca na syna, który usamodzielniał się już jako 14-15 latek.
    Codzienny rytuał to wyganianie stada na pastwisko, czabani zwykle siedzieli na osłach lub koniach, do ich siodeł przytroczony był zapas jedzenia i wody. Wieczorem po wypasie powrót do zagrody, za każdym razem inną trasą, by stado nie wydeptało cennej trawy.
    Jedyną bronią pastucha były kindżał, ostry nóż i rosły pies zwany wilczarzem - czopan it. Ten mało zajmował się wypasem, jego zadaniem była ochrona stada. Zwykle przy stadzie liczącym ok. 1 tys. owiec czaban trzymał jednego dorosłego samca, 1-2 suki i kilka 5-6 miesięcznych szczeniaków. Ta psia rodzina wyruszała rano ze stadem i rozkładała się w pobliżu szukając skrawka cienia. W pełnym słońcu psia gromada była prawie niewidoczna, mało ruchliwa, rozleniwiona. Praca ałabaja zaczynała się z nastaniem mroku, kiedy to uaktywniały się szakale i wilki, główni wrogowie stada.
    Licznie występujący szakal to drapieżnik drobnej postury, dlatego czyhał zwykle na jagnięta. Z szakalami doskonale radzą sobie psie podrostki, starsze szczeniaki. Z dorosłą owcą szakal się nie upora. O wiele groźniejszy jest wilk, gdy wpada w stado, morduje masowo "dla sportu", pozostawiając szlak zagryzionych owiec. Napada nocą, gdy owce są w zwartej gromadzie. Wilki ostatnio tak rozmnożyły się i rozzuchwaliły, że potrafią napadać w dzień, na oczach czabana. Miejscowi mówią, że turkmeńskie wilki stały się większe od czasu, gdy w 1986 r. kręcono tu film i przywieziono wilki syberyjskie i z okolic Leningradu. Sporej części tych aktorów udało się uciec i pokrzyżowały się z miejscowym pogłowiem.
    W psiej rodzinie żyjącej przy stadzie obowiązki są ściśle podzielone. Gdy zbliża się intruz, pierwsze reagują wszędobylskie szczeniaki, natychmiast na pomoc przybiegają przenikliwie ujadające suki, taki alarm najczęściej zniechęca szakale. Jeśli alarm nie ucicha, znaczy to, że do stada zbliżył się większy drapieżnik - wilk lub hiena. Wtedy do akcji wkracza samiec, ojciec rodziny. Wilk nie ryzykuje spotkania z rosłym ałabajem i odchodzi. Rodzina odgania go, ale nie odbiega dalej od stada, jak na 150-200 metrów, wiedząc, że nie może spuścić oka z pilnowanych owiec.
    Psy czabanów są chude, żywią się same lub tym co im skapnie. A to drobny gryzoń, padła owca - tylko w okresie wykotów i ubijania jagniąt karakułów psy mają co jeść. Cieczki u suk występują zwykle raz w roku, i za każdym razem dochodzi do krycia. Roczne suki mają pierwsze szczenięta zanim same zdążą wyrosnąć i rozwinąć się. Nieraz aż dziw bierze, że te szczupłe, niewielkie, zabiedzone matki rodzą tak rosłych i potężnych synów.
    W dzisiejszej Turkmenii dba się bez porównania lepiej o suki wiedząc, że to przyszłe matki poszukiwanych azjatów. Zainteresowanie rasą zaczęło się 15-20 lat temu i każdego roku znaczna ilość przychówku wędrowała za granicę. Dzisiaj znalezienie dobrego ałabaja jest prawie niemożliwe. Upadek pasterstwa, który zaczął się w latach 80. spowodował, że owczarki w 5 byłych republikach Azji Środkowej wymagają ochrony.
    Kynolodzy, miłośnicy rasy na urlop jadą do Turkmenii i krążą od kiszłaku do kiszłaku w poszukiwaniu białych kruków - azjatów. Te, które się ostały filmują, fotografują, katalogują i często kupują.
    Taki sposób spędzania wakacji wybrali właściciele podmoskiewskiej hodowli "Kara Kele" (Czarna Głowa) Igor G. Gorochow i Tatiana Boczkarieva od 10 lat starają się ratować i chronić ałabaje. Działalność ich jest wysoko ceniona przez kynologów Turkmenii. Trzy lata temu otrzymali w podarku od samego Afageldy Nurjagdyjeva syna legendarnego Akgusza, 3-krotnego championa Turkmenii w walkach. O Akguszu, do 10 roku życia niezwyciężonym zwanym "czapajewcem" (od W. I. Czapajewa dowódcy komunistów z okresu rewolucji październikowej) nakręcono film "Ochłamon". Championy walk otacza się w Turkmenii powszechną czcią, a ich imiona i osiągnięcia są znane w całym kraju.
    Dla Turkmena posiadanie suki nie jest powodem do chwały, dumny jest ze swego imponującego psa. Suka jest potrzebna tylko wtedy, gdy trzeba przedłużyć ród, dlatego dawniej populacja ich była znacznie mniejsza niż samców. Teraz suk przybyło, ale obniżyła się ich jakość. Jeśli psu obcinano uszy i ogon, sukom często oszczędzano tych zabiegów. Pies miał kopiowane uszy, by przeciwnik w walce nie mógł chwycić za tą czułą na ból część ciała, ogon obcinano, by śpiący ałabaj nie przykrywał nim sobie nosa. Węch, wzrok i słuch są podstawowymi atrybutami psa stróżującego.
    Gdy po domowym zabiegu obcinania ogona i uszu szczeniak długo krwawił, czaban przyżarzał mu rany rozpalonym na ogniu nóż, miało to jakoby mobilizować obronne siły organizmu i pomagać w wyzdrowieniu. By zwalczyć pasożyty wewnętrzne, glisty i tasiemce, pasterze dawali ałabajom kawałki skóry z futrem, by radykalnie przeczyścić przewód trawienny. Wyjątkowo dbali o zęby swych psów, szczególnie gdy zetknęły się z wilkiem. Uważano, że skóra wilka wydziela jad i na skutek tego zęby psa chwieją się i zaczynają wypadać. Zaraz po walce z wilkiem starannie nacierano dziąsła psa owczym tłuszczem z ogona. Tak wyglądałaby w skrócie cała czabańska opieka weterynaryjna. Za najlepsze lekarstwo uważano świeżą trawę, jeśli pies ją jadł, sam powinien się wyleczyć. Chorowity osobnik nie miał szans na przeżycie.
    Turkmenii cenią swojego wilczarza za wzrost, kościec, mocną posturę, czystość krwi, ale przede wszystkim za charakter, jego cechy użytkowe, Jeśli okazały samiec jest tchórzliwy, brak w nim agresji wobec drapieżników, to niewiele jest wart. Mocny samiec wiedział, kiedy suka z sąsiedniego stada ma cieczkę, w tym okresie odbywały się zaciekłe pojedynki o psią płeć piękną. O ojcu Akgusza wyjątkowo silnym Czakanie opowiadano, że regularnie krył wszystkie suki w rejonie Kaahka, a wtedy pasło się tam około 50 stad. Ile pojedynków musiał wygrać Czakan!
    Typowy turkmeński wilczarz nie jest agresywny wobec człowieka, krótko oszczeka obcego, dając znać właścicielowi, ale nie napada. Przy właścicielu można go śmiało dotykać. Wieczorem i nocą zmienia się nie do poznania, gdy z jego gardła wydobywa się basowy groźny warkot, lepiej nie ryzykować i nie ignorować ostrzeżenia. Turkmenii nie stawiają płotów, pies jednak dobrze wie, choć nie uwiązany, jakiego kawałka gruntu ma pilnować.
    Ałabaj psa sąsiada nie tyka, chyba że ten zapuszcza się na jego terytorium. Bywają groźne, nadmiernie agresywne psy (często z linii Białego Ekimena), ale takie Turkmeni brakują. Jest tyle obaw, by nie rozprzestrzeniała się wścieklizna, przeciwko której nie stosuje się szczepień ochronnych, że lepiej zaczepnego psa zlikwidować.
    Powszechnie stosowaną metodą było trucie podejrzanych o wściekliznę psów, bywało, że ktoś wytruł wszystkie psy ze wsi lub dzielnicy w mieście. Tak w roku 1999 zginął champ. Turkmenii Kapłan Kier. Jego zrozpaczony właściciel, zootechnik natychmiast pomyślał o pokrytej nim suce, która za parę dni miała rodzić, także z rozkazu władz trutej. Zrobiono cesarskie cięcie i wydobyto 9 żywych szczeniaków, niestety mimo najtroskliwszej, fachowej opiece wszystkie zdechły. Trucizna zrobiła swoje.
    Najlepsze turkmeńskie wilczarze spotykało się w rejonach Tedżena, Kaahka, Seranhsa, Mary i Bezmeina. Legendarne okazały się psy:
~ Giozagar, Karagułok i Tohmet z Tedżena
~ Cziornyj Ekemen, Biełyj Ekemen, Akgusz i Staryj Gapłan z Kaahki
~ Ryżyj Ekemen z Serahsa
~ Maryjskij Gapłan - z Mary
~ Giok Ekemen i Kara Kele (Czarna Głowa) z Bezmeina.

    Dzisiaj dużo dobrych psów jest w stolicy Turkmenii - Aszhabadzie, gdzie ich hodowlą zajmuje się założony w roku 1992 klub "Turkmen it". Klub organizuje przeglądy pogłowia, wystawy i turnieje. Organizacja turniejów nie napotyka na trudności, zgłasza się na nie wiele uczestników, o udaną wystawę jest bardzo trudno. Większość okazów wystawowych ma za sobą przeszłość w walkach, ring musi być bardzo duży, by nie dopuścić do zetknięcia agresywnie odnoszących się do siebie uczestników. Klub nie pobiera opłat za zgłoszenie na wystawę, funduje cenne nagrody, by przyciągnąć na nie właścicieli psów walczących. Ci nie widzą żadnego sensu w eksponowaniu swego psa na konkursach piękności. Jeśli ałabaj daje sobie oglądać zęby i znosi tę kontrolę ze stoickim spokojem, to sprawdzanie cech męskich jest dla niego szokiem. To sprawdzanie zadziwia wystawcę i wywołuje salwy śmiechu rozbawionej publiczności. Jeśli w ramach wystawy zorganizuje się choćby pokazowy turniej dla widzów, klub "Czopan it" może liczyć na to, że znajdą się chętni, by poddać swego psa ocenie eksterieru.
    Entuzjaści klubu stworzyli kartotekę, w której posiadają dane o obecnych i dawnych psach Turkmenii, tych, które wywarły znaczący wpływ na rozwój rasy. Mówiąc o liniach krwi turkmeńskich ałabajów nie można wspomnieć o Rachmanie Gytykowie, urodzonym w roku 1913. w rodzinie Gytykbaja (baj - książę). Ojciec Rachmana, bogacz przeciwny komunie, musiał uciekać z kraju i wkrótce zmarł na obczyźnie. Jego syn, sierota znalazł schronienie u miejscowego baja, gdzie zajmował się psami. W roku 1923, gdy jego pracodawca zmuszony był uciec do Iranu zabrawszy ze sobą najlepsze wielbłądy, konie, owce i psy. Rachman Gytykow, wówczas 10-latek, został na własnym chlebie. W tych strasznych czasach udało się chłopcu uchronić swoje dwa ukochane psy, które dostał od baja: Haczilia i Kuczilia.
    Wcześnie zaczął pracować jako pastuch, a z czasem kierownik fermy kołchozowej im. Kirowa w rejonie Tedżańskim. Miejsca pracy nie zmienił przez 45 lat, jego kołchoz specjalizował się w hodowli owiec, a stada liczyły 30-40 tys. sztuk, do ich wypasu potrzebna była armia psów.
    Rachman Gytykow z konsekwencją hodował najlepsze w Turkmenii wilczarze i nie pozwalał na "ulepszanie" ich psami obcych ras. Przez całe swe życie, a żył 86 lat, nie sprzedał ani jednego psa, ani jednego szczeniaka. Bezpłatnie oddawał czabanom do pracy przy stadach. Od każdego z nich brał pisemne zobowiązanie, że jeśli ich ałabaj będzie w poniewierce i zdechnie z braku pielęgnacji lub zostanie sprzedany, przyjdzie im zapłacić karę w postaci 5-10 baranów.
    Był lata, kiedy w Kazachstanie wystąpiła plaga wilków i turkmeńskie kołchozy miały odgórnie narzucony obowiązek wysyłania tam psów. Niektórzy kołchozowi naczelnicy umyślili, by trzymać psy na skóry, bo takie wytyczne mieli od Ministerstwa Rolnictwa ZSRR, ubijano najpiękniejsze azjaty. W latach 20. państwowe przedsiębiorstwo Gostorg skupiło na terenie Związku Radzieckiego około 40 tysięcy psich skór, płacaąc za sztukę 60 kopiejek.
    Kolejnym zagrożeniem dla populacji ałabajów były akcje przeciw wściekliźnie, w momencie zagrożenia masowo truto lub rozstrzeliwano psy. Rachman Gytykow robił co mógł, by ocalić swoje psy. Dziś najlepsze ałabaje Turkmenii mają korzenie Tedżeńskie.
    Stary Elbars urodził się w kołchozie im. Żdanowa, Gapłan, bardziej znany jako Diowhan (od diow - wielbłąd) pochodził z kołchozy im. Lenina. Ten wyjątkowo potężnej postury samiec kilkakrotnie zmieniał właścicieli, aż za motocykl kupiono go do Uzbekistanu. Biały i Czarny Ekemen oraz Akgusz pochodziły po psach Gytykowa. Do dziś "rachmangytykowskije" korzenie ałabaja są znakiem najwyższej jakości.
    Jego psy były wysokie, grubukościste o długich głowach z płaskim czołem, często trochę za długą kufą. Umaszczenie miały charakterystyczne, białe z czarnymi cętkami lub łatami. Te linie ałabajów do dziś się szczególnie ceni i używa w hodowli. Od roku 1999 po śmierci Rachmana Gytykowa jego dzieło kontynuuje syn Mahtum Kuli.

    Walki psów od wieków są codzienną rozrywką mieszkańców Środkowej Azji i małe są szanse na to, by zaprzestano ich organizacji.
    Konflikty między samcami różnych gatunków są rzeczą naturalną chodzi bowiem o ustalenie hierarchii. W momencie spotkania najczęściej wystarczy zademonstrowanie pasywnej postawy jednego w przeciwników, by mocniejszy nie zaczynał walki. Jeśli dominujący samiec takiego uległego i poddającego się przeciwnika zaczyna gryźć, oznacza to, że z jego psychikaą nie wszystko jest w pożądku. Nierozsądna agresja, jeśli nie dotyczy zadziornych młodzików, uważana jest przez Turkmenów za symptom "nieczystej krwi" ałabaja. W pogardzie mają oni mieszańce z obciętymi uszami i ogonem.
    Gdy zaczynają gryźć się suki, sytuacja może być groźna, a rany poważniejsze, aż do zagryzienia. Dlatego właściciele szybko rozdzielają przeciwniczki. W niektórych rejonach Azji Środkowej na próbę daje się gryźć sukom, uważając, że bez sprawdzenia ich bojowego charakteru nie powinno się ich dopuszczać do hodowli. Są to jednak wypadki incydentalne, a suki nie uczestniczą w turniejach.
    Walka psów to nie tylko widowisko, ale jak twierdzą hodowcy metoda selekcji samców, która pozwoliła uchronić do naszych dni tego pięknego "rycerza wschodu". Praktycznie w każdym mieście Turkmenii jest wyznaczone miejsce, gdzie odbywają się tradycyjne turnieje. Oficjalnie nie prowadzi się zakładów, nie pozwala na hazard, nie ma pieniężnych profitów dla zwycięzców. Posiadanie championa walk to wielki splendor dla właściciela, dojeżdża on ze swym psem nieraz na odległe turnieje, nawet w innych krajach, ponosi poważne koszty przygotowania psa do występu, jego wyżywienia i treningów.
    Wilczarz "sportowiec" walczy inaczej niż z drapieżnikiem, przestrzega pewnych reguł, chcąc ustalić swą wyższość. Zachowanie jego jest rytualne, takiesamo od wieków, on nie chce zagryźć drugiego samca. Czy na arenie, czy poza nią przegania ze swego terytorium przeciwnika. Gdy podnosi nogę, by oznaczyć swój teren, spór jest definitywnie zakończonyi pobity przeciwnik bez obawy może się oddalić. Agresywny zabójca nie miałby racji bytu przy stadzie, gdzie praca psów jest kolektywna.
    Technika walki jest specyficzna, ałabaj który chwyci przeciwnika za nogę, a chwytem z łapę kończyło się wiele pojedynków pitów i staffordów, otrzymuje punkty karne. Gdyby za nogę złapał wilka, ten mógłby go tak pokaleczyć, że nie wylizałby się z ran. Ałabaj łapie za głowę i szyję tak mocno trzymając, że uniemożliwia przeciwnikowi uwolnienie się i przejęcie inicjatywy. Ma trzymać i przyciskać partnera do ziemi.
    Walka odbywa się rankiem, zanim zrobi się upalnie, lub wieczorem przy nastaniu chłodu. Sezon turniejów zaczyna się w październiku, a kończy 9 maja, wtedy odbywa się doroczny championat Turkmenii. Na ten dzień, do Aszhabadu przybywa ponad 2 tys. widzów, sędzią głównym jest zwykle człowiek o największym autorytecie, ma on do pomocy dwóch sędziów bocznych.
    Sędzia przed walką przedstawia przeciwników, ich właścicieli, osiągnięcia, podaje także wzrost i wagę zawodników. Po walce wyjaśnia widzom, co decydowało o jego werdykcie.

    Psy zaczynają walkę z rozbiegu uderzając w impetem w pierś przeciwnika, chcąc go obalić. Nieraz długo mocują się ze sobą stając na dwóch nogach, wyprostowane jak świeczki. Gdy spytać Turkmenów, czemu to nie zwracają uwagi na płytkie kątowanie tylnych kończyn swoich psów, oni mają na to gotową odpowiedź. Podczas mocowania się w walce, ich zdaniem pewniej podpiera się pies pionowo kątowany, na słupkowatych nogach.
    Pojedynek dobrze przygotowanych i wytrenowanych, równego wzrostu i wagi przeciwników może trwać ponad godzinę. Właścicielom, bądź trenerom nie wolno dotknąć psów, do walki zachęcać ich mogą tylko okrzykami. Nie ma prawideł, że nie można stawić do walki psów o znacznej różnicy wagi, ale właściciele znając przeciwnika sami regulują sprawę, by nie narazić drobnego psa na spotkanie z kolosem. Wzrost i waga odgrywają w walkach dużą rolę, ale nie główną, bywa że i stosunkowo niewielkie psy zostawały championami Turkmenii.
    Juniorzy walczą między sobą, dwulatki także, mając za przeciwnika psa w podobnym wieku, dojrzałego trzylatka chroni zwykle gruba i tłusta skóra na karku. Na tekim psie po walce często nie widać skaleczeń i ran. Przegrywa pies, który nie chce wyjść na ring, opiera się; ten, który zaskowyczy podczas walki, szczerzy zęby nie atakując, warczy w czasie chwytu, kąsa i puszcza przeciwnika i oczywiście taki, który opuszcza ring z podkulonym ogonem.
    Trafia się, że nieuczciwy właściciel naciera ciało swego psa substancją o niemiłym zapachu czy smaku, nawet wydzieliną z ciekającej suki, wiedząc że pies dżentelmen suki nie tknie. Sędziowie przed walką sprawdzają sierść, bywa nawet, że wystrzyżoną dają do analizy. Dożywotnia dyskwalifikacja jest wyjątkowo dotkliwą karą dla posiadacza psa.
    Właściciele championów nie chcą dopuszczać ich do kryć uważając, że to obniża ich sprawność w walce. Gdy 6-letni pies po ukończeniu kariery zaczyna kryć, często nie kończy się to sukcesem.
    Wielu ludziom, którzy odwiedzili Turkmenię, trafiło się usłyszeć o psach wysokości 1 metra. Poszukiwanie takich gigantów nic nie dało, bowiem niegdy nie istniały. Pastuch mierzy psa na wysokości głowy i pyta: "a jak mierzymy człowieka, bez głowy?".
    Wertując rosyjskojęzyczną literaturę o rasie odnosimy wrażenie, że tamtejszych hodowców więcej różni niż łączy. Każda pliszka swój ogonek chwali. Wiele kontrowersji wzbudzają także oceny wystawowe.
    Sędziowanie azjatów jest wyjątkowo skomplikowane i niełatwe. Dzisiejszy standard nijak nie obejmuje wszystkich ich typów. Jego autorzy zdecydowali się na tzw. urawniłowkę, uśrednienie. Faworyzując jeden typ, na margines skazuje się inne, być może równie cenne. Dziś na wystawach wygrywają osy już dopasowane do rosyjskiego standardu. Moim zdaniem tylko takie mogą liczyć na międzynarodową karierę. Sędzia stojąc na środku ringu niejednokrotnie jest w rozterce. Czy ma podziwiać orientalny urok rycera wschodu, kształt jego głowy, zadumane spojrzenie, czy też chłodnym okiem oceniać budowę ałabaja.
    Niektórzy sędziowie i hodowcy ponad wszystko przedkładają głowy, innych razi płytka pierś, nadmiernie wypukłe lędźwie i strome tylne kończyny. Ci, którzy chcą hodować według własnych koncepcji uważają, że racja jest po ich stronie, co tłumaczy wzajemne animozje.
    Istnieją marzyciele, którzy sądzą, że w jakimś zakąku, w dalekim aule zachowały się jeszcze prymitywne psy, które od wieków nie miały kontaktów z obcymi. Takie miejsce jednak dawno nie istnieje, plemiona koczownicze przemieszczały się od wieków wraz z całym dobytkiem pokonując tysiące kilometrów, wędrowały na wypas stada, na jedwabnym szlaku trwał ożywiony ruch karawan. Pokrewieństwo między psami Azji Środkowej jest oczywiste, ale zanim z tej różnorodnej mieszanki powstanie ujednolicona rasa, muszą minąć dziesięciolecia.

Elżbieta Chwalibóg
PIES 3 (287) 2001

Literatura:
W.A. Bielenkij, B.N. Myczko - Srednieazjatskaja owczarka - Akwarium Moskwa 1999
Inform CAO - kwartalnik klubu, Moskwa 2000-2001 Nr 5-8
Kot i pies - dwumiesięcznik, Moskwa Nr 1-2/41/2000
E.N. Myczko, W.A. Bielenkij - Srednieazjatskaja owczarka - Moskwa 1998/I poł
Srednieazjatskaja owczarka - (praca zbiorowa) Moskwa 2000, Nowy Indeks
W. Wysockij, A . Gawriljuk - My kupili wołkodawa - Kijów 2000


DO GÓRY STRONY


Roksana Kwaśnicka-Drozd kom. 0 505 184 416 Napisz do nas! Ostatnia modyfikacja: 20 I 2012